Wczoraj na callu z klientem z Berlina padło pytanie o terminy dostawy. Zamiast standardowego I'll check and get back to you, wyszło Ci I need to verify the schedule and confirm later, czyli muszę sprawdzić harmonogram i potwierdzić później. Bez zastanowienia. Po rozmowie kolega rzucił, że nieźle Ci idzie z tym angielskim. Wzruszyłeś ramionami, bo wciąż gubisz się w Present Perfect, a słowo throughput musiałeś sprawdzić w słowniku.
Skąd masz wiedzieć, czy robisz postępy, skoro żaden test nie rejestruje takich drobiazgów?
Dlaczego CEFR nie mierzy tego, co Cię boli
Wyobraź sobie prezentację dla międzynarodowego zespołu. Dziesięć slajdów, na każdym słownictwo z Twojej branży. Na papierze masz B1, więc powinieneś swobodnie opowiadać o pracy. Zaczynasz mówić i zdania się rwą: We... have... implemented... this solution... because... it's more... efficient.
Testy poziomu sprawdzają umiejętności w sterylnych warunkach. Mierzą, czy rozumiesz komunikat na lotnisku, czy napiszesz maila z reklamacją, czy opiszesz plany wakacyjne w podanym scenariuszu. Wszystko z czasem na zastanowienie i bez świadków.
Nie pokażą natomiast, jak radzisz sobie ze spontaniczną dyskusją o nowym projekcie, z żartem rzuconym przez kolegę z Indii ani z przeskokiem z tematu technicznego na small talk w środku spotkania. A to właśnie tam siedzi Twój problem.
Jest też druga sprawa. Laufer (2005) rozdziela słownictwo bierne od czynnego. Test poziomu w większości zadań mierzy to pierwsze, bo prosi Cię o rozpoznanie poprawnej odpowiedzi. Mówienie to drugie konto i rośnie ono wolniej. Dlatego można awansować na papierze i dalej milczeć na callu, co opisaliśmy szerzej w tekście o luce między rozumieniem a mówieniem.
Magda i pięć miesięcy bez dowodu
Magda ma 34 lata i pracuje jako analityczka w firmie ubezpieczeniowej w Katowicach. Lekcje raz w tygodniu, do tego seriale bez napisów. Po pięciu miesiącach chciała zrezygnować, bo, jak mówiła, „stoi w miejscu".
Poprosiłem ją o jedną rzecz: żeby odsłuchała nagranie, które zrobiliśmy na pierwszej lekcji. Dwie minuty o jej projekcie. W nagraniu z września było jedenaście długich pauz i cztery razy, kiedy przechodziła na polski. W nagraniu z lutego pauz było pięć, polskiego zero, a wypowiedź trwała trzy minuty, bo Magda miała już co powiedzieć.
Zmieniło się jeszcze coś, czego żadne nagranie nie pokaże wprost. We wrześniu Magda przygotowywała sobie wypowiedź na kartce i czytała ją prawie słowo w słowo. W lutym miała trzy hasła i resztę układała na miejscu. Na papierze to ten sam poziom. W praktyce to różnica między recytowaniem a mówieniem.
Postęp był. Nie było go tylko czym zmierzyć, bo Magda oceniała się w porównaniu do wyobrażonego native speakera, a nie do siebie sprzed pół roku. Gregersen i Horwitz (2002) opisują ten mechanizm u osób z perfekcjonistycznym podejściem: oceniają własne nagranie surowiej niż inni słuchacze i częściej uznają, że nie robią postępów.
Pięć sygnałów, że idzie do przodu
Po miesiącu regularnej praktyki powinieneś zauważyć przynajmniej dwa z tych pięciu.
- Zdanie przychodzi bez polskiego pośrednika. Wcześniej szukałeś polskiego odpowiednika i tłumaczyłeś. Teraz I need to double-check pojawia się od razu.
- Nie przekładasz słów w głowie. Słyszysz deadline i widzisz kalendarz z czerwoną datą, a nie słowo „termin".
- Przewidujesz koniec zdania rozmówcy. Po Unfortunately, we have to... wiesz, że padnie postpone albo cancel, i możesz zacząć układać odpowiedź.
- Używasz prostszych słów, ale trafniej. Zamiast We need to optimize our workflow mówisz Let's make our process faster. Mniej efektownie, za to zrozumiale.
- Poprawiasz się w locie. Mówisz She don't know i sam korygujesz na doesn't. Wcześniej usłyszałbyś to od lektora albo wcale.
Ostatni punkt jest najważniejszy. Swain i Lapkin (1995) pokazują, że dopiero próba wypowiedzenia czegoś zmusza mózg do sprawdzenia własnej formy. Autokorekta to znak, że przestałeś tylko odtwarzać i zacząłeś kontrolować to, co mówisz.
Jest też szósty sygnał, trudniejszy do zauważenia, bo nie dotyczy języka. Zmniejsza się czas, przez który myślisz o rozmowie po jej zakończeniu. Kiedyś odtwarzałeś w głowie każde niezręczne zdanie przez cały wieczór. Teraz odkładasz temat po dziesięciu minutach. To znak, że mówienie przestaje być wydarzeniem, a zaczyna być czynnością.
Trzy rzeczy, które możesz sprawdzić dziś
Nie musisz czekać miesiąca, żeby zebrać pierwsze dane. Weź telefon i zrób trzy pomiary, które zajmą kwadrans.
Pierwszy: mów przez dwie minuty o swoim ostatnim projekcie i zapisz, ile razy się zatrzymałeś. Drugi: wypisz z pamięci dziesięć zdań, których używasz na spotkaniach, i sprawdź, ile z nich to całe zdania, a ile pojedyncze słowa. Jeśli przeważają słowa, zacznij od budowania banku gotowych fraz opisanego w tekście o chunkingu. Trzeci: przypomnij sobie ostatnie spotkanie i policz, ile razy się odezwałeś. Zapisz te trzy liczby z datą. Za miesiąc powtórzysz pomiar.
Dziennik mówienia
Prowadź go przez dwa tygodnie. Zapisuj wyłącznie sytuacje, w których angielski zadziałał albo nie. Dwie minuty po rozmowie wystarczą. Szablon skopiuj do notatek w telefonie i wypełniaj cztery pola.
- Data i sytuacja. Na przykład: rozmowa z klientem o nowym projekcie, dwadzieścia minut, trzy osoby.
- Co poszło dobrze. Zrozumiałem pytanie o scalability bez dopytywania. Użyłem let's touch base next week naturalnie.
- Co było trudne. Zablokowałem się przy słowie „wdrożenie". Nie zrozumiałem żartu o Monday blues.
- Co zrobię inaczej. Sprawdzę alternatywy dla implementation, czyli deployment i rollout. Przygotuję jedno zdanie na wypadek, gdy nie zrozumiem żartu.
Po tygodniu przejrzyj wpisy i poszukaj wzorców. Czy blokujesz się częściej na słownictwie branżowym, czy na ogólnym. Czy łatwiej Ci mówić o faktach, czy o opiniach. Które sytuacje wracają jako najbardziej stresujące, bo to zwykle one, a nie luki w gramatyce, trzymają Cię w miejscu. Horwitz i inni (1986) opisali lęk językowy jako osobny czynnik, który obniża wynik niezależnie od tego, ile umiesz.
Samo prowadzenie dziennika też jest ćwiczeniem. Roediger i Karpicke (2006) pokazali, że odtwarzanie materiału z pamięci utrwala go lepiej niż ponowne przeczytanie. Wypisując po rozmowie zdania, których użyłeś, powtarzasz je w najlepszy możliwy sposób.
Plan na najbliższy tydzień
- Nagraj dwuminutową wypowiedź o swoim projekcie i zapisz plik z dzisiejszą datą.
- Po każdej rozmowie po angielsku poświęć dwie minuty na wpis w dzienniku.
- W weekend wybierz trzy rzeczy do poprawy: jeden zwrot, jedno słowo, jeden typ sytuacji.
- Przez kolejne dni ćwicz je po dziesięć minut dziennie, na głos. DeKeyser (2010) nazywa to celową praktyką i wskazuje ją jako warunek automatyzacji, czyli tego, żeby zdanie wychodziło bez zastanowienia.
Po miesiącu nagraj ten sam temat i odsłuchaj oba pliki pod rząd. Liczysz trzy rzeczy: długość wypowiedzi, liczbę pauz dłuższych niż dwie sekundy i liczbę powrotów do polskiego. Akcentu nie liczysz.
Czego nie mierzyć
Liczby znanych słów. Nation (2013) zauważa, że o użyteczności decyduje głębokość znajomości słowa, a nie długość listy. Dwieście słów, których używasz, bije dwa tysiące, które rozpoznajesz.
Serii dni w aplikacji. To miernik obecności. O tym, dlaczego sam kontakt z materiałem nie przekłada się na mówienie, pisaliśmy przy okazji Duolingo.
Godzin spędzonych na nauce. Dwie godziny biernego oglądania serialu i dwadzieścia minut rozmowy to nie jest ta sama waluta, choć w kalendarzu wyglądają podobnie. Licz minuty, w których to Ty mówiłeś.
Porównania z native speakerem. To najszybsza droga do zniechęcenia. Twoim punktem odniesienia jest własne nagranie sprzed miesiąca.
Liczby błędów w jednej rozmowie. Gdy zaczynasz mówić więcej i o trudniejszych rzeczach, błędów bywa przejściowo więcej, nie mniej. To normalne i nie znaczy, że się cofasz. Krashen (1982) wiązał postęp głównie z ilością zrozumiałego materiału. Dorosłym, którzy rozumieją dużo i mówią mało, ten miernik nie pomaga.
Kiedy test bariery ma sens
Test poziomu sprawdza, co wiesz. Test bariery pokazuje, jak używasz języka pod presją: jak szybko reagujesz na pytanie, czy utrzymasz dwie minuty mówienia bez dłuższych przerw, co dzieje się z Twoją wypowiedzią, gdy rośnie stres.
Warto go zrobić przed rozmową kwalifikacyjną albo prezentacją, gdy czujesz, że stoisz w miejscu mimo lekcji, albo gdy chcesz sprawdzić, czy Twoje ćwiczenia mówienia dają efekt. Wynik to lista konkretów zamiast literki, na przykład tego, że gubisz się przy opowiadaniu o przeszłości. Jeśli blokada jest głębiej niż w słownictwie, zacznij od tekstu o przełamywaniu bariery językowej, a potem zrób bezpłatny test bariery. To piętnaście minut i konkretna odpowiedź zamiast domysłów.
Najprostszy pomiar, jaki da się prowadzić samemu, opisaliśmy osobno w tekście o nagrywaniu siebie po angielsku.
Jeśli chcesz przełożyć te postępy na rozmowę z przełożonym, zajrzyj do tekstu o rozmowie o podwyżce po angielsku.
Źródła i badania
- Horwitz et al. (1986): Foreign Language Classroom Anxiety
- Gregersen & Horwitz (2002): Language learning and perfectionism: anxious and non-anxious language learners' reactions to their own oral performance
- DeKeyser (2010): Practice for Second Language Learning: Don't Throw out the Baby with the Bathwater
- Laufer (2005): Focus on Form in Second Language Vocabulary Learning
- Nation (2013): Learning Vocabulary in Another Language
- Roediger & Karpicke (2006): Test-Enhanced Learning: Taking Memory Tests Improves Long-Term Retention
- Swain & Lapkin (1995): Problems in Output and the Cognitive Processes They Generate
- Krashen (1982): Principles and Practice in Second Language Acquisition