Dobrego korepetytora poznasz po pierwszej rozmowie, nie po CV. Sprawdzasz trzy rzeczy: czy rozmawia z dzieckiem, czy pyta o cel przed zaproponowaniem podręcznika i czy mówi, czego nie zrobi.
Poniżej masz pytania, które warto zadać przed pierwszą lekcją, sygnały ostrzegawcze oraz sposób na ocenę współpracy po trzech spotkaniach, zanim zapłacisz za cały miesiąc.
Zacznij od celu, nie od ogłoszenia
Zanim otworzysz pierwszy portal z ogłoszeniami, odpowiedz sobie na jedno pytanie: co ma się zmienić za pół roku. Odpowiedzi bywają bardzo różne i prowadzą do różnych ludzi.
- Dziecko ma zaległości i traci wiarę w siebie. Potrzebujesz kogoś cierpliwego, kto zacznie od odbudowania podstaw, a nie od realizacji programu.
- Dziecko idzie do ósmej klasy. Potrzebujesz kogoś, kto zna arkusz i kryteria oceniania wypowiedzi pisemnej.
- Dziecko radzi sobie w szkole, ale milknie przy próbie rozmowy. Potrzebujesz kogoś, kto na lekcji każe mówić, a nie wypełniać ćwiczenia.
- Dziecko wyjeżdża za granicę albo zmienia szkołę na dwujęzyczną. Potrzebujesz kogoś, kto pracuje na języku żywym, nie na podręczniku do szóstej klasy.
Bez tej odpowiedzi wybierasz po cenie i po zdjęciu, a to najgorsze kryteria z możliwych.
Osiem pytań na pierwszą konsultację
Większość korepetytorów oferuje bezpłatną rozmowę wstępną. To jest twój moment na sprawdzenie, jak ta osoba myśli.
- Jak wygląda u Pana typowa lekcja z dzieckiem w tym wieku? Słuchasz, ile w tej odpowiedzi jest mówienia dziecka, a ile tłumaczenia gramatyki.
- Co dziecko będzie robić między lekcjami? Jedna godzina tygodniowo bez pracy w domu daje niewiele i dobry korepetytor to powie sam.
- Jak sprawdzi Pan, na czym dziecko stoi? Powinna paść jakaś forma diagnozy, choćby rozmowa i krótki test, a nie od razu tytuł podręcznika.
- Jak będę wiedzieć, że jest postęp? Odpowiedź w stylu „będzie widać po ocenach" jest słaba. Lepsza to konkretne umiejętności albo nagranie i porównanie po kilku miesiącach.
- Co Pan robi, gdy dziecko nie chce mówić? To pytanie o podejście do blokady, a nie o metodę.
- Czy poprawia Pan każdy błąd na bieżąco? Poprawianie co drugie zdanie zabija mówienie u nastolatka. Dobra odpowiedź brzmi: notuję i omawiam po wypowiedzi.
- Czego Pan nie zrobi? Ktoś, kto potrafi nazwać granice swojej pracy, zwykle wie, co robi.
- Co się stanie, jeśli po miesiącu uznamy, że to nie działa? Sprawdzasz zasady rezygnacji i to, czy rozmowa o zakończeniu współpracy jest w ogóle możliwa.
Odpowiedzi możesz porównać między dwiema, trzema osobami. Różnice będą wyraźne.
Sygnały ostrzegawcze
Kilka rzeczy powinno zapalić lampkę już na etapie rozmowy albo ogłoszenia.
- Obietnica poziomu w terminie. „B2 w sześć miesięcy" to hasło sprzedażowe. Poziom zależy od punktu startu, częstotliwości i pracy własnej dziecka.
- Rozmowa wyłącznie z rodzicem. Jeśli dziecko siedzi obok i nie pada do niego ani jedno pytanie, na lekcji będzie podobnie.
- Brak jakiegokolwiek planu. „Zobaczymy na miejscu" po piętnastu minutach rozmowy oznacza, że plan powstanie w trakcie, za twoje pieniądze.
- Nacisk na przedpłatę za dłuższy okres. Pakiet z rabatem jest w porządku, ale nie przed pierwszą lekcją.
- Krytyka szkoły i poprzednich nauczycieli. Buduje pozycję kosztem cudzej pracy i zwykle zapowiada podobne podejście do dziecka.
- Wyłącznie podręcznik jako metoda. Podręcznik jest narzędziem. Jeśli jest całą odpowiedzią na pytanie o metodę, dziecko dostanie drugą lekcję szkolną.
Native speaker czy lektor mówiący po polsku
Przy dzieciach ta decyzja jest prostsza, niż się wydaje, i zależy od poziomu.
Na poziomie podstawowym i średnim lektor mówiący po polsku wygrywa. Umie wytłumaczyć, czym różni się past simple od present perfect, w języku, który dziecko rozumie, i wie, gdzie Polacy popełniają błędy, bo sam przez to przechodził. Dziecko, które właśnie straciło pewność siebie, potrzebuje kogoś, z kim może powiedzieć „nie rozumiem" bez wysiłku.
Native speaker daje najwięcej dziecku, które już mówi i potrzebuje osłuchania, naturalnych zwrotów i wymowy. Wtedy brak wspólnego języka przestaje być problemem i zaczyna być zaletą.
Szerzej porównuję obie opcje w tekście o tym, z kim przełamiesz barierę językową.
Jak sprawdzić korepetytora w trzy lekcje
Nie musisz oceniać po jednym spotkaniu ani czekać pół roku. Trzy lekcje wystarczą, jeśli wiesz, na co patrzeć.
Po pierwszej lekcji zapytaj dziecko o jedną rzecz: czy było mu głupio. Nie o to, czy było ciekawie. Dziecko, które czuje się swobodnie, będzie mówić więcej na kolejnych zajęciach, a mówienie jest tu całą stawką.
Po drugiej sprawdź, czy jest ciąg dalszy. Czy korepetytor wrócił do materiału z pierwszej lekcji, czy zaczął od nowa. Brak powiązania oznacza brak planu.
Po trzeciej zobacz, czy dziecko robi cokolwiek między lekcjami. Nie chodzi o godzinne prace domowe, tylko o to, czy w ogóle istnieje jakaś praca własna i czy dziecko wie, po co ją wykonuje.
Jeśli wszystkie trzy odpowiedzi są dobre, zostań na dłużej. Zmiana korepetytora co dwa miesiące kosztuje więcej niż jedna nietrafiona lekcja, bo za każdym razem zaczynacie od diagnozy.
Gdzie szukać i czego nie mówią ogłoszenia
Trzy źródła działają najlepiej i każde ma swoją wadę.
Polecenie od innego rodzica daje najwięcej informacji, bo słyszysz, jak ktoś pracuje z konkretnym dzieckiem. Wada jest taka, że dziecko znajomych może mieć zupełnie inny problem niż twoje. Świetny korepetytor od matury nie musi być dobry z dziesięciolatkiem.
Portale z ogłoszeniami dają wybór i widełki cenowe, ale opis w ogłoszeniu jest tekstem reklamowym. Sprawdzalne są tam trzy rzeczy: staż, dostępne terminy i cena. Reszta wymaga rozmowy.
Szkoły językowe dają zastępstwo, gdy nauczyciel choruje, i jakąś formę kontroli jakości. Płacisz za to wyższą stawką i zwykle mniejszym wpływem na to, kto poprowadzi zajęcia.
Czego w ogłoszeniach nie znajdziesz: jak ktoś reaguje, gdy dziecko milczy przez dziesięć minut, i czy odezwie się do ciebie, kiedy coś przestanie działać. To sprawdza się wyłącznie w rozmowie i przez pierwsze tygodnie.
Zajęcia indywidualne czy w małej grupie
Przy dziecku odpowiedź zależy od tego, czy problemem jest wiedza, czy odwaga.
Grupa dwu- lub trzyosobowa działa dobrze przy przygotowaniu do egzaminu, bo materiał jest ten sam dla wszystkich, a uczniowie mówią do siebie nawzajem i słyszą cudze błędy. Wychodzi taniej w przeliczeniu na osobę. Wymaga jednak podobnego poziomu i podobnego celu, inaczej jedno dziecko się nudzi, a drugie nie nadąża.
Zajęcia 1:1 wygrywają wszędzie tam, gdzie w grę wchodzi blokada, wstyd przed rówieśnikami albo duże zaległości. Nastolatek, który boi się odezwać przy kolegach z klasy, przy jednej osobie odblokowuje się dużo szybciej.
Częsty układ, który sprawdza się w praktyce: pierwsze dwa, trzy miesiące 1:1 na odbudowanie pewności siebie, potem przejście do grupy przy przygotowaniu do egzaminu.
Ile to kosztuje i na co uważać w cenie
Średnia stawka za godzinę korepetycji z angielskiego w Polsce w 2026 roku to około 73 zł, a widełki dla szkoły podstawowej mieszczą się zwykle w przedziale od 50 do 80 zł. Zajęcia online bywają o 10 do 20 procent tańsze od stacjonarnych, a w dużych miastach stawki są wyższe niż w mniejszych ośrodkach.
Na co patrzeć poza kwotą:
- Długość lekcji. Sześćdziesiąt minut i czterdzieści pięć minut to różnica jednej czwartej ceny, a bywa podawana drobnym drukiem.
- Zasady odwoływania. Ile godzin wcześniej, ile odwołań w semestrze bez opłaty.
- Co jest w cenie. Materiały, plan pracy, kontakt między lekcjami. U jednych to standard, u innych dopłata.
Szczegółowe rozpisanie stawek dla dzieci i dorosłych zebrałem w osobnym tekście o cenniku lekcji angielskiego.
Online czy stacjonarnie
Przy dzieciach od dziesiątego roku życia forma zajęć ma mniejsze znaczenie niż warunki, w jakich się odbywają. Online działa, jeśli dziecko ma stałe miejsce, słuchawki i odłożony telefon. Nie działa, jeśli siedzi z laptopem na kolanach w pokoju, w którym gra telewizor.
Największa przewaga zajęć online przy dziecku w wieku szkolnym to czas. Dwie do trzech godzin tygodniowo bez dojazdów wraca do dziecka jako sen albo odpoczynek, a jedno i drugie ma wpływ na to, ile z lekcji zostanie w głowie.
Więcej o tym, jak przygotować dziecko do nauki i czego wymagać od zajęć, znajdziesz w przewodniku dla rodzica.
Co zrobić w tym tygodniu
- Zapisz jedno zdanie, co ma się zmienić za pół roku. To jest twoje kryterium wyboru.
- Umów dwie bezpłatne konsultacje, nie jedną. Bez porównania trudno ocenić, co jest normą.
- Na konsultacji posadź dziecko przy stole i zobacz, czy ktoś się do niego odezwie.
U mnie konsultacja trwa dwadzieścia minut i jest bezpłatna. Wychodzisz z niej z informacją, na czym dziecko stoi, nawet jeśli nie zdecydujecie się na współpracę. Szczegóły zajęć opisałem na stronie angielski dla dzieci i młodzieży.