Konsultacja 0 zł · 20 min Pogadajmy
← Wróć do bloga

Ile słów trzeba znać, żeby swobodnie rozmawiać po angielsku

Odpowiedź brzmi mniej, niż myślisz, i dotyczy innego rodzaju znajomości słowa, niż ćwiczą fiszki. Liczby, badania i wniosek praktyczny.

Pytanie o liczbę słów zadaje prawie każdy, kto planuje naukę. Odpowiedź jest niższa, niż większość zakłada, a jednocześnie mniej użyteczna, niż się wydaje, bo dotyczy innego rodzaju znajomości słowa niż ta, która pracuje w rozmowie.

Liczby, od których warto zacząć

Badania nad pokryciem tekstu przez najczęstsze wyrazy dają dość zgodny obraz.

Około dwóch tysięcy rodzin wyrazów pokrywa większość języka mówionego w sytuacjach codziennych.

Około trzech tysięcy wystarcza do swobodnej rozmowy na tematy ogólne i zawodowe.

Około pięciu tysięcy przy czytaniu tekstów nieuproszczonych.

Nation (2013) opisuje te progi jako progi pokrycia, a nie jako granice umiejętności. Chodzi o odsetek słów w tekście albo w wypowiedzi, które rozpoznajesz, a nie o to, czy potrafisz się nimi posłużyć.

Rodzina wyrazów to wyraz podstawowy wraz z formami pochodnymi. Decide, decision, decisive i undecided liczą się jako jedna. Dlatego te liczby są niższe niż liczba haseł w słowniku.

Dla porównania: dorosły rodzimy użytkownik angielskiego dysponuje zasobem rzędu kilkunastu do dwudziestu tysięcy rodzin. Różnica jest duża i w praktyce mniej istotna, niż wygląda, bo rozmowa toczy się głównie w obrębie pierwszych trzech tysięcy.

Dlaczego liczba jest złym miernikiem

Marta ma 34 lata, jest specjalistką do spraw jakości w firmie kosmetycznej. Zrobiła test zasobu słownictwa, który pokazał około czterech tysięcy rodzin wyrazów.

W rozmowie z audytorem z Wielkiej Brytanii Marta opisała problem z partią produktu przy użyciu, jak sama policzyła później, może dwustu różnych słów. Reszta pozostała w rozpoznawaniu.

Laufer (1998) opisuje różnicę między zasobem biernym a czynnym jako trwałą i znaczną. Rozumiemy wielokrotnie więcej, niż potrafimy wyprodukować, i ta proporcja u dorosłych uczących się bywa szczególnie rozjechana, bo nauka opiera się na odbiorze.

Wniosek: pytanie „ile słów znam" jest mniej użyteczne niż pytanie „ilu słów użyłem w ostatniej rozmowie".

Czego brakuje częściej niż słów przedmiotowych

Gdy ktoś mówi, że zabrakło mu słowa, zwykle chodzi o jedną z trzech rzeczy, i tylko pierwsza jest brakiem słownictwa przedmiotowego.

Słowa fachowe z własnej branży. Ten brak jest realny i najłatwiejszy do usunięcia, bo lista jest skończona i przewidywalna.

Zwroty łączące zdania. That being said, in other words, the reason being. Bez nich wypowiedź rozpada się na krótkie zdania, choć każde z nich jest poprawne.

Utarte całości. Boers i inni (2006) pokazali, że osoby posługujące się gotowymi zwrotami są odbierane jako bardziej płynne niż osoby budujące te same treści z pojedynczych wyrazów. To nie jest kwestia liczby słów, a sposobu ich przechowywania.

Do tego dochodzi warstwa, którą łatwo pomylić z brakiem słownictwa: kolokacje. Zdanie może być zbudowane ze znanych słów i brzmieć obco, bo połączenia są przeniesione z polskiego. Rozłożyliśmy to w tekście o kolokacjach.

Co z tego wynika praktycznie

Przestań dokładać rzadkie słowa, dopóki częste nie są czynne. Jedno często używane słowo wprowadzone do mówienia daje więcej niż dziesięć rzadkich dodanych do rozpoznawania.

Zrób listę stu słów ze swojej pracy. Skończona, konkretna i wracająca codziennie. To jest ta część zasobu, która przekłada się bezpośrednio na Twoje rozmowy.

Dołóż dwadzieścia zwrotów łączących. Krótka lista, duży efekt w odbiorze płynności.

Sprawdź, ilu słów faktycznie używasz. Nagraj dwie minuty wypowiedzi, spisz ją i policz różne wyrazy. Wynik bywa otrzeźwiający i jest lepszym punktem wyjścia niż test zasobu biernego.

Jak zamienić słowo bierne na czynne

Ułóż z nim trzy własne zdania. Nie przykładowe, tylko o swojej pracy i swoim życiu. Laufer i Hulstijn (2001) opisują, że o zapamiętaniu decyduje zaangażowanie w zadanie, a własne zdanie angażuje bardziej niż cudzy przykład.

Powiedz je na głos. Swain i Lapkin (1995) opisują produkcję na głos jako moment, w którym forma się utrwala. Przeczytanie tego nie robi.

Wróć do nich po dwóch dniach i po tygodniu. Carpenter i inni (2012) pokazali przewagę powtórek rozłożonych w czasie.

Użyj słowa w prawdziwej rozmowie w ciągu tygodnia. To jest właściwy test, a nie fiszka.

Marta wypisała osiemdziesiąt słów ze swojego obszaru jakości i przez sześć tygodni wprowadzała po dziesięć tygodniowo, każde w trzech własnych zdaniach. Kolejny audyt poprowadziła bez szukania słów. Jej wynik w teście zasobu słownictwa nie zmienił się zauważalnie.

Jeżeli chcesz sprawdzić, ilu słów faktycznie używasz w mówieniu, zrób bezpłatny test bariery językowej albo umów bezpłatną rozmowę.

Źródła i badania

Najczęstsze pytania

Około trzech tysięcy rodzin wyrazów pokrywa większość mowy codziennej, a dwa tysiące najczęstszych już bardzo dużo. Problemem rzadko jest liczba, częściej to, że słowa są znane biernie.

Wyrazem podstawowym wraz z formami pochodnymi: decide, decision, decisive liczy się jako jedna rodzina. Dlatego liczby z badań są niższe niż liczba haseł w słowniku.

Bo rozpoznawanie i produkowanie to dwie różne umiejętności. Zasób bierny dorosłego bywa kilkukrotnie większy od czynnego i tylko ten drugi pracuje w rozmowie.

Rzadko, dopóki najczęstsze nie są czynne. Jedno często używane słowo wprowadzone do mówienia daje więcej niż dziesięć rzadkich dodanych do rozpoznawania.

Przez wypowiedzenie go w kilku własnych zdaniach i powtórzenie ich w odstępach kilkudniowych. Samo powtarzanie tłumaczenia utrwala rozpoznawanie, a nie użycie.

Twoja kolej

Pytamy, bo liczba znanych słów rzadko tłumaczy to, czego brakuje w rozmowie.

Czego brakuje Ci najczęściej w rozmowie po angielsku?

Odpowiedzi czytamy i wykorzystujemy przy kolejnych artykułach. Bez e-maila zapis jest anonimowy.

Konsultacja 20 min

Pogadajmy

20 minut. Zero zobowiązań. Sprawdzimy Twój cel i od czego zacząć.

Pogadajmy