Pierwszy rok nauki był świetny. Z niczego zrobiło się „daję radę na wakacjach", potem „rozumiem seriale", potem „ogarniam maile w pracy". Trzeci rok wygląda dokładnie tak samo jak drugi. Uczysz się dalej, a poczucie, że coś się rusza, zniknęło.
To jest plateau i przydarza się prawie każdemu między B1 a B2. Rzadko oznacza, że dobiłeś do sufitu. Prawie zawsze oznacza, że nauka przestała być trudna.
Magda i trzeci kurs, który niczego nie zmienił
Magda ma 39 lat i pracuje w dziale HR w firmie z kapitałem szwedzkim. Uczy się angielskiego od siedmiu lat. Skończyła dwa kursy dla średnio zaawansowanych i zapisała się na trzeci, bo miała wrażenie, że stoi w miejscu.
Po dwóch miesiącach trzeciego kursu wrażenie zostało. Przejrzała materiały i zobaczyła, dlaczego. Present perfect. Czasowniki złożone. Rozdział o podróżowaniu. To samo, co na dwóch poprzednich kursach, tylko z innymi obrazkami.
Na lekcjach radziła sobie dobrze i nic ją nie zaskakiwało. Wychodziła zadowolona i nic nowego nie wnosiła do domu.
Zmieniła jedną rzecz. Zamiast kursu wybrała trzy sytuacje ze swojego tygodnia, w których faktycznie się gubiła: rozmowa o wynagrodzeniu, tłumaczenie kandydatowi, dlaczego nie dostał oferty, i wtrącenie się do dyskusji, gdy nie zgadzała się z decyzją. Trzy sytuacje na osiem tygodni.
Po dwóch miesiącach nie zdała żadnego egzaminu. Powiedziała za to na spotkaniu I see it differently, and here's why, czyli widzę to inaczej i zaraz wyjaśnię dlaczego. Wcześniej w takich momentach milczała.
Trzy powody, dla których średni poziom trzyma tak mocno
Przestało być trudno. Na B1 i B2 dogadujesz się w większości sytuacji. Znika przymus, a razem z nim powód, żeby próbować czegoś, czego nie umiesz. Zaczynasz krążyć w obrębie tego, co masz opanowane, bo tam jest wygodnie.
DeKeyser (2007) opisuje uczenie się języka jako budowanie umiejętności: wiedza staje się automatyczna dopiero przez powtórzenia na granicy własnych możliwości. Powtórzenia poniżej tej granicy utrwalają stan obecny. Dlatego można ćwiczyć trzy lata i nie ruszyć się z miejsca. To nie jest brak pracy, to jest praca w złym miejscu.
Materiał jest za łatwy i za ogólny. Kursy dla średnio zaawansowanych muszą trafić do wszystkich, więc trzymają się tematów uniwersalnych. Ty potrzebujesz dwudziestu fraz ze swojej branży i trzech sytuacji, których się boisz. Tego nie ma w żadnym podręczniku, bo tego nie da się napisać dla wszystkich naraz.
Nikt nie zwraca Ci uwagi na błędy. To najbardziej podstępny powód. W pracy ludzie Cię rozumieją, więc nikt nie poprawia. Błąd, którego nikt nie wychwyci, zostaje na dziesięć lat. Schmidt (1990) pokazuje, że zauważenie formy jest warunkiem jej przyswojenia. Jeśli nikt Ci nie pokaże, że mówisz I have 35 years old, nie masz jak tego zauważyć, bo komunikacja i tak się udaje.
Long (1996) dokłada rolę negocjowania znaczenia: dopytywanie, poprawianie i próba powiedzenia tego samego inaczej to moment, w którym język faktycznie się przebudowuje. Przy poziomie „wystarczająco dobrym" takie momenty przestają się zdarzać.
Kiedy to nie jest plateau
Zanim wywrócisz metodę do góry nogami, sprawdź jedną rzecz. Na wyższym poziomie każdy krok jest mniejszy i mniej widoczny. Przejście z zera do „zamawiam kawę" widać z kosmosu. Przejście z „mówię o projekcie" do „mówię o projekcie, gdy ktoś mi przerywa" jest równie duże, tylko nie ma efektownej etykiety.
Porównaj się z sobą sprzed roku, nie sprzed miesiąca. Odpowiedz na trzy pytania. Czy rok temu odezwałbyś się na tym spotkaniu, na którym odezwałeś się w zeszłym tygodniu? Czy rok temu odebrałbyś ten telefon? Czy rok temu napisałbyś tego maila w dziesięć minut, czy w czterdzieści?
Jeśli odpowiedzi są na tak, to nie plateau, tylko zmiana skali. Więcej mierników tego typu zebraliśmy w tekście o mierzeniu postępu bez testu poziomu.
Sprawdź też, czy problem nie leży gdzie indziej. Jeśli rozumiesz coraz więcej, a mówisz tak samo, to nie jest plateau, tylko rozjeżdżanie się dwóch różnych zasobów. Opisujemy to w tekście o luce między rozumieniem a mówieniem.
Cztery sygnały, że ćwiczysz za łatwo
Plateau ma jedną cechę, po której poznasz je najpewniej: nauka przestaje męczyć. Sprawdź cztery rzeczy.
Wychodzisz z lekcji albo z sesji zadowolony, że wszystko rozumiałeś. To brzmi jak sukces, a jest ostrzeżeniem. Materiał, w którym nic Cię nie zaskoczyło, nie dołożył niczego nowego.
Mówisz tymi samymi konstrukcjami co dwa lata temu. Policz, ilu różnych sposobów używasz, żeby wyrazić wątpliwość. Jeśli odpowiedź brzmi I think maybe i na tym koniec, to nie kwestia poziomu, tylko wygodnego nawyku.
Unikasz tematów, zamiast się z nimi mierzyć. Nie odzywasz się przy sporze, oddajesz trudne telefony komuś innemu, w mailu piszesz to, czego nie umiesz powiedzieć. Każde takie ominięcie jest wygodne dziś i kosztowne za rok.
Nikt Cię nie poprawił od miesięcy. W pracy ludzie chcą się dogadać, nie uczyć Cię angielskiego. Brak poprawek to nie dowód poprawności, tylko informacja, że komunikacja się udaje mimo błędów.
Plan wyjścia na osiem tygodni
Tygodnie od pierwszego do drugiego: zawężenie. Wypisz wszystkie sytuacje z ostatniego miesiąca, w których angielski Cię zawiódł. Nie „chcę mówić płynniej", tylko konkretnie: „nie umiałem wytłumaczyć, dlaczego termin się przesunął", „milczałem, gdy nie zgadzałem się z decyzją". Wybierz trzy. Reszta czeka.
Do każdej zbierz od dziesięciu do piętnastu gotowych zdań z prawdziwych źródeł: nagrań spotkań, podcastów branżowych, transkrypcji. Nie tłumacz własnych zdań z polskiego, bo tak powstają konstrukcje poprawne i obce zarazem. Metodę opisujemy w tekście o nauce zdań zamiast słówek.
Tygodnie od trzeciego do piątego: trudność. Codziennie dziesięć minut mówienia na głos, ale wyłącznie o rzeczach, których nie umiesz powiedzieć. Uzasadnij decyzję. Odmów i podaj powód. Wytłumacz coś technicznego komuś spoza branży. Jeśli ćwiczenie idzie gładko, jest za łatwe i trzeba je podnieść.
Ta zasada jest całym sednem wyjścia z plateau. Opór jest sygnałem, że pracujesz we właściwym miejscu. Komfort jest sygnałem, że utrwalasz stan obecny. Jak zorganizować takie sesje bez rozmówcy, opisujemy w tekście o ćwiczeniu mówienia samemu.
Tygodnie od szóstego do ósmego: informacja zwrotna. Bez niej dwa poprzednie etapy utrwalą Twoje błędy zamiast je usunąć. Minimum to nagranie raz w tygodniu i odsłuch z jednym konkretnym pytaniem. Lepiej działa żywa osoba, która zwróci Ci uwagę na formę, a nie tylko zrozumie treść.
Na koniec ósmego tygodnia wróć do listy sytuacji z pierwszego dnia i sprawdź, ile z nich przestało być problemem. To jest Twój wynik, nie poziom CEFR.
Czego nie robić
Nie zapisuj się na kolejny kurs ogólny. Trzeci kurs dla średnio zaawansowanych da Ci trzeci raz to samo. Jeżeli kurs, to taki, który dotyka Twoich trzech sytuacji.
Nie dokładaj godzin do tej samej metody. Podwojenie czasu spędzonego na łatwym materiale podwaja utrwalanie stanu obecnego. Zmień trudność, nie objętość.
Nie wracaj do gramatyki od zera. Kuszące, bo wygląda na solidną podstawę, i prawie zawsze bezużyteczne na tym etapie. Na B2 gramatyki zwykle nie brakuje. Brakuje dostępu do niej pod presją, a to ćwiczy się mówieniem, nie tabelkami.
Nie mierz się testami. Test poziomu na plateau pokazuje ten sam wynik przez rok i po prostu zniechęca, nawet gdy realnie idziesz do przodu. Licz sytuacje, nie punkty.
Nie licz, że sam kontakt z językiem wystarczy. Krashen (1982) uważał, że zrozumiały materiał na wejściu załatwia sprawę. Praktyka dorosłych, którzy od lat oglądają wszystko po angielsku i mówią tak samo jak trzy lata temu, pokazuje granice tego założenia. Swain (1985) wskazuje brakujący element: dopiero produkcja zmusza mózg do zajęcia się formą.
Co ruszy się pierwsze
Nie poziom. Pierwsze ruszą się rzeczy, których nie mierzy żaden egzamin: odezwiesz się w sprawie, którą wcześniej odpuszczałeś, powiesz „nie zgadzam się" zamiast przytaknąć, wytłumaczysz coś trudnego bez przechodzenia na uproszczenia.
Magda po ośmiu tygodniach nadal była na B2. Zmieniło się to, że przestała wychodzić ze spotkań z listą zdań, których nie powiedziała.
Wybierz trzy sytuacje i zacznij od nich. Jeśli chcesz najpierw sprawdzić, gdzie dokładnie siedzi Twoja blokada, zrób bezpłatny test bariery językowej.
Źródła i badania
- DeKeyser (2007): Skill acquisition theory
- DeKeyser (2010): Practice for Second Language Learning: Don't Throw out the Baby with the Bathwater
- Schmidt (1990): The Role of Consciousness in Second Language Learning
- Long (1996): The role of the linguistic environment in second language acquisition
- Swain (1985): Communicative Competence: Some Roles of Comprehensible Input and Comprehensible Output
- Krashen (1982): Principles and Practice in Second Language Acquisition
- Lightbown & Spada (2013): How Languages are Learned
- Carpenter et al. (2012): Using Spacing to Enhance Diverse Forms of Learning