Konsultacja 0 zł · 20 min Pogadajmy
← Wróć do bloga

Dźwięk „th" po angielsku: jak go wymówić, żeby nie brzmiał jak „f" albo „d"

Dwa różne dźwięki pod jednym zapisem, jedno ćwiczenie z lustrem i lista słów, w których pomyłka zmienia znaczenie. Bez alfabetu fonetycznego.

W polskim nie ma ani jednego dźwięku, przy którym język wychodzi między zęby. Angielski ma dwa i oba zapisuje tymi samymi literami. Stąd cała trudność. Różnicę zwykle słyszysz. Twój aparat mowy nigdy jednak nie wykonał tego ruchu.

Grzegorz i trzy prośby o powtórzenie

Grzegorz ma 44 lata, jest kierownikiem serwisu w firmie produkującej maszyny pakujące w Wielkopolsce. Jeździ do klientów w Niemczech, Holandii i Wielkiej Brytanii, więc angielskim mówi od dziesięciu lat.

Na szkoleniu operatorów pod Birmingham tłumaczył procedurę czyszczenia. Trzy razy usłyszał „sorry, could you repeat that". Za każdym razem chodziło o to samo słowo: thickness, czyli grubość materiału. Grzegorz mówił sickness, co znaczy chorobę.

Nikt go nie poprawił, bo w Wielkiej Brytanii się tego nie robi. Klient dopytywał tak długo, aż zrozumiał. Grzegorz wrócił z przekonaniem, że mówi niewyraźnie i że to kwestia tempa. Tempo nie miało z tym nic wspólnego.

Ciekawe jest to, że Grzegorz zna to słowo od lat i bez problemu je czyta. Jego problem nie leżał w słownictwie ani w gramatyce. Leżał w jednym ruchu języka, którego nigdy nie ćwiczył, bo w żadnym kursie nikt mu nie powiedział, że taki ruch trzeba wykonać.

Dwa dźwięki, jeden zapis

To pierwsza rzecz, którą warto rozdzielić, bo bez tego ćwiczenie nie ma sensu.

Bezdźwięczne, jak w think, thanks, three, month, both. Struny głosowe milczą, słychać wyłącznie szum powietrza.

Dźwięczne, jak w this, that, they, mother, breathe. Struny głosowe pracują, dźwięk ma brzmienie.

Ułożenie języka jest w obu przypadkach identyczne. Różnica polega wyłącznie na tym, czy włączasz głos. Sprawdzisz to, przykładając palce do gardła: przy this poczujesz drganie, przy think nie.

Polacy zwykle podstawiają jedno z trzech: „f" (fink zamiast think), „d" lub „t" (dis zamiast this), albo „s" i „z" (sink zamiast think). Jarvis i Pavlenko (2008) opisują takie podstawienia jako systematyczny wpływ języka pierwszego na drugi, a nie przypadkowe potknięcia. Systematyczny znaczy przewidywalny, a przewidywalny znaczy możliwy do wyćwiczenia.

Ruch, który trzeba wykonać

Trzy kroki, wykonywane przed lustrem, bo wzrok jest tu ważniejszy od słuchu.

Wysuń czubek języka tak, żeby delikatnie dotknął dolnej krawędzi górnych zębów. Nie musi wystawać daleko. Wystarczy, że w lustrze widzisz jego czubek.

Wypuść powietrze, nie odsuwając języka. Powstanie szum. To jest bezdźwięczne „th". Powiedz tak think, thanks, three.

Powtórz to samo, włączając głos. Powstanie brzmienie o wiele bardziej miękkie niż „d". To jest dźwięczne „th". Powiedz tak this, that, they.

Jeżeli w lustrze nie widzisz języka, wykonujesz inny dźwięk niż ten, o który chodzi. To najprostszy test i jednocześnie powód, dla którego ćwiczenie ze słuchu bywa nieskuteczne: możesz słyszeć różnicę i nadal jej nie wytwarzać.

Słowa, w których pomyłka zmienia znaczenie

W większości sytuacji kontekst uratuje nieporozumienie. Poniższe pary są wyjątkiem, bo obie wersje są prawdziwymi słowami i obie pasują do zdania.

thick i sick, czyli gruby i chory. Dokładnie ta para zatrzymała Grzegorza.

three i free, czyli trzy i darmowy. Kosztowna pomyłka przy podawaniu liczb i warunków.

thought i fought, czyli myślał i walczył.

path i pass, czyli ścieżka i przepustka.

mouth i mouse, czyli usta i mysz.

breathe i breeze, czyli oddychać i wietrzyk.

Warto wypisać z tego trzy pary, które mogą paść w Twojej pracy, i ćwiczyć wyłącznie je. Reszta ułoży się sama przy okazji.

Jak to przenieść do rozmowy

Sam ruch opanujesz w kilka minut. Problem polega na tym, że w rozmowie nie masz czasu myśleć o języku między zębami.

DeKeyser (2007) opisuje przechodzenie od wiedzy o zasadzie do sprawności jako proces wymagający wielokrotnego wykonania samej czynności. W wymowie znaczy to tyle: liczba powtórzeń na głos, nie liczba wyjaśnień.

Trzy minuty dziennie, nie trzydzieści raz w tygodniu. Carpenter i inni (2012) pokazali przewagę powtórek rozłożonych w czasie nad nauką skumulowaną. Krótkie serie działają tu lepiej, bo chodzi o nawyk ruchowy.

Ćwicz na zdaniach, nie na pojedynczych słowach. I think this is the third one zawiera trzy „th" w naturalnym tempie. Izolowane słowo wychodzi zawsze, zdanie już nie.

Nagrywaj się i odsłuchuj. To jedyny sposób, żeby usłyszeć siebie tak, jak słyszą Cię inni. Opisaliśmy tę technikę w tekście o nagrywaniu siebie po angielsku.

Nie poprawiaj się w trakcie rozmowy. Zatrzymywanie się w połowie zdania psuje płynność bardziej, niż pomaga wymowie. Ćwiczenie robisz osobno, rozmowę prowadzisz normalnie.

Ile z tego jest ważne

Derwing i Munro (2005) rozdzielają obcy akcent od zrozumiałości i pokazują, że to dwie różne rzeczy. Można mieć wyraźnie słyszalny akcent i być w pełni zrozumiałym. Celem nie jest więc brzmienie jak native. Chodzi o usunięcie tych dźwięków, które realnie utrudniają odbiór.

„Th" należy do tej drugiej kategorii, bo występuje w słowach używanych bez przerwy: the, this, that, think, three, with, something. Poprawienie jednego dźwięku poprawia setki słów naraz i to jest najlepszy zwrot z czasu, jaki daje praca nad wymową.

Grzegorz ćwiczył trzy minuty dziennie przez sześć tygodni, na zdaniach z własnych szkoleń technicznych. Na kolejnym wyjeździe nikt nie poprosił go o powtórzenie. Akcent został i nikomu nie przeszkadza.

Jeżeli chcesz sprawdzić, czy wymowa jest u Ciebie realnym problemem, czy tylko podejrzeniem, zrób bezpłatny test bariery językowej. Jeżeli wolisz usłyszeć od razu, co poprawić, umów bezpłatną rozmowę.

Źródła i badania

Najczęstsze pytania

Bo w polskim nie ma dźwięku wymagającego wsunięcia języka między zęby. Aparat mowy sięga po najbliższą znaną głoskę, więc podstawia „f", „d" albo „s". To nie jest kwestia talentu, tylko nawyku ruchowego, którego nikt wcześniej nie ćwiczył.

Dwa, zapisywane tak samo. W think, thanks i three struny głosowe nie drgają. W this, that i mother drgają, więc dźwięk jest dźwięczny. Miejsce języka jest identyczne, różni je tylko obecność głosu.

Zwykle nie w rozmowie z kontekstem, bo rozmówca odgaduje z sensu zdania. Problem pojawia się przy słowach izolowanych, przy nazwiskach i przy liczbach, gdzie kontekst nie ratuje.

Sam ruch języka opanujesz w kilka minut przed lustrem. Przeniesienie go do swobodnej wypowiedzi zajmuje kilka tygodni krótkich, regularnych powtórek, bo trzeba nadpisać nawyk działający automatycznie.

Nad akcentem jako całością rzadko. Nad pojedynczymi dźwiękami, które utrudniają zrozumienie, warto, bo to najkrótsza droga do tego, żeby ludzie przestali prosić o powtórzenie.

Twoja kolej

Pytamy, bo „th" sprawia różne kłopoty w zależności od tego, czym je zastępujesz.

Czym najczęściej zastępujesz „th" w mówieniu?

Odpowiedzi czytamy i wykorzystujemy przy kolejnych artykułach. Bez e-maila zapis jest anonimowy.

Konsultacja 20 min

Pogadajmy

20 minut. Zero zobowiązań. Sprawdzimy Twój cel i od czego zacząć.

Pogadajmy