Konsultacja 0 zł · 20 min Pogadajmy
← Wróć do bloga

Końcówka -ed: kiedy „t", kiedy „d", a kiedy „yd"

Jedna zasada zamiast trzech regułek, test palcem na gardle i lista czasowników, na których Polacy potykają się najczęściej w mówieniu.

Dwie litery, trzy wymowy i zero podpowiedzi w zapisie. To dlatego opowiadanie o tym, co się wydarzyło wczoraj, brzmi u wielu osób ciężej niż opowiadanie o teraźniejszości. Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba pamiętać trzech reguł, bo wszystkie sprowadzają się do jednej rzeczy.

Ewa i raport, który brzmiał na sztywno

Ewa ma 37 lat, prowadzi projekty w firmie logistycznej w Łodzi. Raz w tygodniu ma spotkanie statusowe z zespołem w Rotterdamie i większość jej wypowiedzi to opis tego, co się wydarzyło od poprzedniego razu, czyli czas przeszły od pierwszego do ostatniego zdania.

Ewa mówi poprawnie gramatycznie. Mimo to jej wypowiedzi brzmią wolniej i ciężej niż wypowiedzi kolegów o podobnym poziomie. Kiedy odsłuchała nagranie własnego statusu, usłyszała powód: we finish-ed, we check-ed, we ship-ed. Każda końcówka jako osobna sylaba.

W jednym zdaniu daje to trzy dodatkowe sylaby. W trzyminutowym statusie kilkadziesiąt. Ewa nie miała problemu z gramatyką ani ze słownictwem. Miała problem z rytmem, a rytm bierze się z tego, czego się nie wymawia.

Jedna zasada zamiast trzech regułek

Podręcznik zwykle podaje trzy listy dźwięków do zapamiętania. To działa przy ćwiczeniu pisemnym i nie działa w rozmowie, bo w rozmowie nie ma czasu przypomnieć sobie listy.

Prostsza droga wygląda tak: końcówka dopasowuje się do ostatniego dźwięku czasownika, dokładnie tak jak w polskim „prośba" wymawiamy przez „ź". To nie jest reguła do nauczenia, to jest właściwość aparatu mowy.

Jeżeli czasownik kończy się dźwiękiem bezdźwięcznym, końcówka też będzie bezdźwięczna, czyli zabrzmi jak „t". Tak dzieje się w worked, stopped, watched, finished, asked.

Jeżeli kończy się dźwiękiem dźwięcznym albo samogłoską, końcówka będzie dźwięczna, czyli zabrzmi jak „d". Tak dzieje się w played, called, opened, arrived, changed.

Jeżeli kończy się dźwiękiem „t" albo „d", dopiero wtedy pojawia się dodatkowa sylaba. Tak dzieje się w wanted, needed, started, decided, expected. To jedyny przypadek, w którym słowo faktycznie się wydłuża.

Ta trzecia grupa jest wąska i łatwa do zapamiętania, bo ma logiczne uzasadnienie: nie da się wymówić dwóch takich samych dźwięków pod rząd bez przerwy między nimi.

Test, który działa w ułamku sekundy

Przyłóż dwa palce do gardła i powiedz sam czasownik, bez końcówki.

Przy work nie poczujesz drgania na ostatnim dźwięku. Końcówka będzie bezdźwięczna.

Przy play poczujesz drganie. Końcówka będzie dźwięczna.

Przy want ostatni dźwięk to „t", więc końcówka musi dostać własną sylabę.

W praktyce po kilkudziesięciu powtórzeniach przestajesz robić ten test świadomie. Aparat mowy dobiera końcówkę sam, o ile go nie zatrzymujesz. Zatrzymujesz go wtedy, gdy czytasz słowo literami zamiast wymawiać je jako całość, a to jest właśnie nawyk przeniesiony z polskiego, gdzie zapis prowadzi wymowę znacznie wierniej.

Czasowniki, na których potykamy się najczęściej

Warto przećwiczyć te, które padają w pracy niemal codziennie.

Bezdźwięczne, końcówka jak „t": finished, checked, asked, stopped, shipped, packed, discussed, fixed.

Dźwięczne, końcówka jak „d": changed, arrived, called, planned, ordered, delivered, solved, prepared.

Dodatkowa sylaba: wanted, needed, started, expected, updated, created, reported, completed.

Zauważ, że trzecia lista zawiera słowa bardzo częste w pracy biurowej. To wyjaśnia, dlaczego wiele osób generalizuje ten wzorzec na wszystko: skoro reported i updated mają dodatkową sylabę, to intuicja podpowiada, że checked też powinno mieć.

Jak to przenieść do mówienia

Ćwiczenie na listach czasowników wychodzi każdemu i nic nie zmienia w rozmowie. Powód jest ten sam, co przy innych elementach wymowy: w rozmowie nie ma czasu na przypominanie sobie zasady.

DeKeyser (2007) opisuje przechodzenie od znajomości reguły do sprawności jako proces wymagający wielokrotnego wykonania samej czynności w warunkach zbliżonych do docelowych. W praktyce znaczy to: ćwicz na zdaniach, które faktycznie wypowiesz.

Weź trzy zdania z własnego ostatniego statusu. Na przykład we finished the audit and updated the schedule. Jedno zdanie zawiera obie skrajności.

Powtórz je dziesięć razy pod rząd, w normalnym tempie. Wolne tempo nie ćwiczy tego, o co chodzi, bo przy wolnym tempie każda końcówka i tak wychodzi jako sylaba.

Nagraj się i odsłuchaj. Różnicę między checked a check-ed usłyszysz natychmiast, choć w trakcie mówienia jej nie zauważasz. Rozpisaliśmy tę metodę w tekście o nagrywaniu siebie po angielsku.

Rozłóż to na krótkie serie. Carpenter i inni (2012) pokazali przewagę powtórek rozłożonych w czasie nad jednym długim podejściem. Trzy minuty dziennie przez dwa tygodnie dają więcej niż godzina raz.

Dlaczego to się opłaca

Derwing i Munro (2005) rozdzielają obcy akcent od zrozumiałości i pokazują, że praca nad wymową ma sens wtedy, gdy celuje w elementy realnie utrudniające odbiór, a nie w upodobnienie się do native speakera. Końcówka czasu przeszłego jest dobrym kandydatem, bo pojawia się w każdym zdaniu o przeszłości, a przeszłość to większość tego, co mówisz w pracy.

Ewa ćwiczyła na własnych statusach przez trzy tygodnie. Rytm jej wypowiedzi się skrócił, choć nie zmieniła ani jednego słowa. Kolega z Rotterdamu skomentował, że mówi „szybciej niż kiedyś". Nie mówiła szybciej. Przestała dodawać sylaby, których tam nie ma.

Jeżeli podejrzewasz, że rytm wypowiedzi jest u Ciebie większym problemem niż zasób słów, zrób bezpłatny test bariery językowej. Jeżeli chcesz to sprawdzić na żywo, umów bezpłatną rozmowę. Jeżeli zmagasz się też z dźwiękiem „th", opisaliśmy go osobno w tekście o wymowie th po angielsku.

Źródła i badania

Najczęstsze pytania

Trzy. Bezdźwięczne „t" po głoskach bezdźwięcznych, dźwięczne „d" po dźwięcznych i samogłoskach, oraz dodatkowa sylaba po dźwiękach „t" i „d". Zapis jest zawsze taki sam, więc różnicy nie widać, tylko słychać.

Nie. Wystarczy jeden test: powiedz sam czasownik bez końcówki i sprawdź, czy ostatni dźwięk jest dźwięczny. Aparat mowy dobierze końcówkę sam, jeśli nie będziesz go zatrzymywał.

Rzadko blokuje przekaz, ale wyraźnie spowalnia rytm wypowiedzi. Dodawanie sylaby tam, gdzie jej nie ma, sprawia, że zdanie brzmi na sztywno i wymaga od rozmówcy więcej uwagi.

Bo w polskim litery zwykle odpowiadają dźwiękom, więc widząc dwie litery, naturalnie wymawiamy dwie. W angielskim zapis i wymowa rozjeżdżają się znacznie częściej, a końcówka czasu przeszłego jest tego dobrym przykładem.

Krótkimi seriami na całych zdaniach z własnej pracy, kilka minut dziennie. Ćwiczenie na listach czasowników wychodzi zawsze, a w rozmowie i tak wraca stary nawyk, bo tam nie ma czasu na zastanowienie.

Twoja kolej

Pytamy, bo końcówka -ed psuje rytm zdania częściej niż pojedyncze słowo.

Jak zwykle czytasz końcówkę -ed?

Odpowiedzi czytamy i wykorzystujemy przy kolejnych artykułach. Bez e-maila zapis jest anonimowy.

Konsultacja 20 min

Pogadajmy

20 minut. Zero zobowiązań. Sprawdzimy Twój cel i od czego zacząć.

Pogadajmy