Porównanie tych dwóch opcji zwykle zaczyna się od ceny za godzinę i na niej kończy. To jest właściwe pytanie postawione w niewłaściwej jednostce, bo przy celu, jakim jest mówienie, liczy się cena za minutę własnej wypowiedzi.
Arkadiusz i dwa semestry po dziewięćdziesiąt minut
Arkadiusz ma 39 lat, jest kierownikiem działu technicznego. Zapisał się na kurs w szkole językowej, poziom B1 plus, grupa ośmioosobowa, dwa razy w tygodniu po dziewięćdziesiąt minut.
Przez dwa semestry chodził regularnie. Przerobił cały podręcznik, zdał testy śródsemestralne i wewnętrzny egzamin końcowy.
Na spotkaniu z klientem z Norwegii, trzy tygodnie po zakończeniu kursu, mówił dokładnie tak samo jak rok wcześniej.
Policzyliśmy potem to, czego nikt nie liczy. Przy ośmiu osobach i dziewięćdziesięciu minutach, z czego jakieś trzydzieści zajmuje wprowadzenie i sprawdzanie zadań, na Arkadiusza wypadało około siedmiu minut mówienia na zajęciach. Dwa razy w tygodniu, przez dwa semestry, daje to około dwudziestu godzin mówienia rozłożonych na dziesięć miesięcy.
Właściwa jednostka porównania
Cena za godzinę zajęć. Kurs grupowy wygrywa i zwykle znacznie.
Cena za minutę własnego mówienia. Tu proporcja się odwraca, bo w lekcji indywidualnej mówisz przez połowę czasu albo więcej.
Przy godzinie indywidualnej z proporcją pięćdziesiąt na pięćdziesiąt otrzymujesz trzydzieści minut mówienia. Żeby uzyskać tyle samo na kursie ośmioosobowym, potrzeba czterech spotkań po dziewięćdziesiąt minut.
To nie znaczy, że kurs grupowy jest bezwartościowy. Znaczy, że przy celu, jakim jest swoboda w mówieniu, porównywanie cen za godzinę prowadzi do błędnego wniosku.
Dlaczego mówienie jest tu właściwą miarą
DeKeyser (2007) opisuje przechodzenie od wiedzy o języku do sprawności jako proces wymagający wielokrotnego wykonania samej czynności. Słuchanie lektora i pozostałych uczestników rozwija rozumienie, a mówienie rozwija się mówieniem.
Swain i Lapkin (1995) opisują produkcję na głos jako moment, w którym uczący się zauważa lukę między tym, co chce powiedzieć, a tym, co potrafi. Ten moment nie zachodzi, gdy słuchasz cudzej wypowiedzi.
Do tego dochodzi korekta. Lyster i Saito (2010) w metaanalizie pokazali, że informacja zwrotna w trakcie mówienia przekłada się na trwałą poprawę. W grupie ośmioosobowej przypada jej na Ciebie ósma część.
Kiedy szkoła językowa ma przewagę
Uczciwie: są sytuacje, w których wybór grupy jest lepszy.
Przygotowanie do egzaminu. Procedura egzaminacyjna jest ustalona, materiał identyczny dla wszystkich, a ćwiczenie formatu daje się robić grupowo bez straty.
Potrzeba zewnętrznej struktury. Stały termin, grupa i poczucie zobowiązania wobec innych osób realnie utrzymują część ludzi przy nauce. Jeżeli wiesz o sobie, że sam nie usiądziesz, to jest argument.
Kurs opłacany przez pracodawcę. Gdy alternatywą jest brak kursu, wybór jest oczywisty.
Bardzo niski poziom wyjściowy. Na starcie od zera dużo czasu zajmuje materiał, który daje się podać grupowo.
Kiedy lektor indywidualny wygrywa
Gdy celem jest mówienie w konkretnych sytuacjach. Twoje spotkania, Twoja branża, Twoje słownictwo. Kurs grupowy musi trzymać się materiału wspólnego dla ośmiu osób.
Gdy masz nieregularny grafik. Przełożenie lekcji indywidualnej jest możliwe, opuszczenie zajęć grupowych oznacza stratę.
Gdy jesteś na B1 albo wyżej. Na tym poziomie postęp bierze się z automatyzowania i z pracy nad rzeczami, których nie ma w podręczniku, co opisaliśmy w tekście o plateau między B1 a B2.
Gdy masz konkretny termin. Rekrutacja, przeprowadzka, awans. Tempo w grupie jest tempem grupy.
Porównanie kosztów obu wariantów rozłożyliśmy szczegółowo w tekście o cenie lektora angielskiego, a wybór między formami zajęć w tekście o kursie grupowym a indywidualnym.
Ukryty koszt kursu w sali
To pozycja, której nie ma w cenniku, a która decyduje o tym, ilu zajęć faktycznie się odbędzie.
Czterdzieści minut dojazdu w obie strony przy godzinnych zajęciach oznacza, że rzeczywisty koszt czasowy jest prawie dwukrotnie wyższy niż widoczna cena za godzinę.
Ten koszt nie boli w październiku i zaczyna boleć w listopadzie. Rezygnacje dorosłych z kursów w trakcie semestru rzadko wynikają ze zniechęcenia do samego angielskiego, częściej z tego, że wtorkowy wieczór okazał się potrzebny na coś innego.
Warto policzyć to przed zapisem, a nie po. Najlepszy kurs, na który przestaniesz chodzić w połowie, jest gorszy od przeciętnego, który przetrwa do końca.
Trzy pytania przed decyzją
Ile minut będę mówić na jednych zajęciach? Zapytaj wprost przy zapisie. Odpowiedź wymijająca jest sama w sobie odpowiedzią.
Czy materiał będzie pochodził z moich sytuacji? Podręcznik u lektora indywidualnego zwykle oznacza kurs grupowy prowadzony dla jednej osoby.
Czy zmieści się to w moim tygodniu przez sześć miesięcy? Najlepszy kurs, na który przestaniesz chodzić w listopadzie, jest gorszy od przeciętnego, który przetrwa do wiosny.
Arkadiusz zmienił formę na lekcje indywidualne z materiałem z własnych spotkań. Po czterech miesiącach prowadził rozmowy z klientem z Norwegii bez przygotowywania zdań. Godzin nauki miał w tym czasie mniej niż w jednym semestrze kursu.
Jeżeli chcesz sprawdzić, ile faktycznie mówisz i gdzie się zacinasz, umów bezpłatną rozmowę albo zrób bezpłatny test bariery językowej.