Konsultacja 0 zł · 20 min Umów konsultację
← Wróć do bloga

Angielski do pracy: zwroty i frazy na co dzień w biurze

Znasz słowa, ale na spotkaniu układasz każde zdanie od zera. Gotowe frazy na status, maile i czat, z tłumaczeniem, plus plan na dwa tygodnie ćwiczeń.

Angielski do pracy nie powinien wyglądać jak rozdział z podręcznika biznesowego. W codziennych zadaniach rzadko potrzebujesz wyszukanych słów. Znacznie częściej potrzebujesz kilku zdań, które pomogą Ci wejść na spotkanie, napisać jasny update albo powiedzieć, że czegoś nie wiesz, ale to sprawdzisz.

Problem wielu dorosłych polega na tym, że uczą się słownictwa szeroko, a używają go wąsko. Rozumiesz maila od dostawcy w trzydzieści sekund. Na callu milkniesz. To nie jest brak wiedzy. To brak gotowych zdań pod konkretne sceny zawodowe. Poniżej masz te sceny rozpisane, z angielskimi zdaniami i polskim tłumaczeniem, plus plan na dwa tygodnie.

Anna przestała pisać do siebie w głowie

Anna ma 38 lat i pracuje w dziale zakupów firmy produkcyjnej pod Wrocławiem. Angielski zdała na maturze, potem czytała specyfikacje techniczne przez dwanaście lat. Gdy firmę przejął szwedzki właściciel, wszystkie cotygodniowe calle przeszły na angielski.

Pierwsze trzy tygodnie Anna siedziała z wyłączoną kamerą i pisała na czacie. Na jednym z callów Norweg z logistyki zapytał wprost, czy dostawa z Chin przyjedzie przed świętami. Anna wiedziała wszystko: termin, numer kontenera, ryzyko odprawy celnej. W głowie ułożyła całe zdanie po polsku i zaczęła je tłumaczyć. Zanim skończyła, ktoś inny odpowiedział za nią, na podstawie nieaktualnych danych. Zamówili drugą partię. Kosztowało to firmę osiem tysięcy złotych.

Wtedy Anna zrobiła jedną rzecz. Wypisała cztery sytuacje, które wracały u niej co tydzień: status dostawy, prośba o dokument, przesunięcie terminu, przyznanie, że czegoś nie wie. Do każdej dopisała trzy zdania po angielsku. Nie uczyła się słówek. Uczyła się całych zdań, które mogła wypowiedzieć bez składania ich na miejscu. To jest dokładnie mechanizm opisany w tekście o chunkingu: mówisz blokami, nie wyrazami.

Po miesiącu Anna nadal robiła błędy w czasach. Ale odpowiadała pierwsza. Różnica nie polegała na poziomie angielskiego. Polegała na tym, że miała zdanie gotowe, zanim padło pytanie.

Spotkania: status, doprecyzowanie, domknięcie

Na spotkaniach przydają się krótkie bloki, które porządkują myśl. Gdy podajesz status:

  • From my side, the main update is that the supplier confirmed the delivery. (Z mojej strony główna nowość jest taka, że dostawca potwierdził dostawę)
  • I've finished the analysis and I'm now working on the report. (Skończyłem analizę i pracuję teraz nad raportem)
  • The only blocker at the moment is the missing approval from finance. (Jedyne, co mnie blokuje, to brak zgody z finansów)

Gdy chcesz coś doprecyzować, zanim zaczniesz robić nie to, co trzeba:

  • Just to clarify, do you mean this week or next week? (Żeby doprecyzować, chodzi Ci o ten tydzień czy następny?)
  • Are we aligned on the deadline? (Czy zgadzamy się co do terminu?)
  • Who will take ownership of this? (Kto bierze to na siebie?)

Gdy zamykasz temat i chcesz, żeby wszyscy wyszli z tym samym:

  • So the next step is to send the revised offer. (Czyli następny krok to wysłanie poprawionej oferty)
  • We'll send the draft by Friday. (Wyślemy wersję roboczą do piątku)
  • I'll follow up after the meeting. (Odezwę się po spotkaniu)

Każde z tych zdań to gotowy klocek. Wyjmujesz wzór i wypełniasz go treścią. Więcej fraz pod konkretne momenty na callu znajdziesz w tekście o angielskim na spotkania online.

Maile i czat: to samo zdanie, inny ton

W pracy pisanej liczy się zwięzłość. To samo zdanie przyda Ci się w mailu i na czacie, tylko z drobną zmianą tonu. Do maila:

  • I'm writing to confirm the delivery date. (Piszę, żeby potwierdzić datę dostawy)
  • Could you send me the signed contract? (Czy możesz przesłać mi podpisaną umowę?)
  • Please let me know by Thursday. (Daj znać do czwartku)

Na Slacku albo Teams te same sprawy brzmią krócej:

  • Quick update from my side: the invoice is approved. (Szybka informacja ode mnie: faktura zatwierdzona)
  • Just a heads-up, I'm still waiting for the numbers. (Uprzedzam, że wciąż czekam na liczby)
  • I'm blocked on this until we get the specs. (Nie ruszę tego, dopóki nie dostaniemy specyfikacji)

Gdy temat jest delikatny, zmiękcz zdanie, ale nie rozmywaj treści:

  • I think we may need to revisit this timeline. (Wydaje mi się, że powinniśmy wrócić do tego harmonogramu)
  • I'm not sure this will be ready today, but I can send it tomorrow morning. (Nie jestem pewien, czy to będzie gotowe dziś, ale mogę wysłać jutro rano)

Rozpisane wzory maili i krótkich wiadomości masz w osobnym tekście o mailach biznesowych po angielsku.

Negocjowanie terminu

Ta scena wraca w prawie każdej branży. Zasada jest jedna: nie zostawiaj samego „nie", dodaj alternatywę.

  • Would Friday work for you? (Czy piątek Ci pasuje?)
  • I'll need one more day to finish this properly. (Potrzebuję jeszcze jednego dnia, żeby zrobić to porządnie)
  • If needed, I can send a draft version first. (Jeśli trzeba, mogę najpierw wysłać wersję roboczą)
  • We can deliver part one today and the rest tomorrow. (Możemy dowieźć pierwszą część dziś, resztę jutro)

Gdy nie wiesz

Tej sceny dorośli boją się najbardziej. Nie dlatego, że nie znają odpowiedzi. Dlatego, że nie mają gotowego języka na niepewność.

  • I'm not sure yet, but I can check and get back to you. (Jeszcze nie wiem, ale sprawdzę i wrócę do Ciebie)
  • I don't have the full picture right now. (Nie mam w tej chwili pełnego obrazu)
  • That's my current understanding, but I'd like to verify it. (Tak to na razie rozumiem, ale chciałbym to zweryfikować)
  • Let me look into it and send an update later today. (Sprawdzę to i wyślę informację jeszcze dziś)

Nie obiecujesz wiedzy, której nie masz. Bierzesz odpowiedzialność za następny krok. Swain (1985) pokazuje, że język rozwija się wtedy, gdy musisz go wyprodukować, a nie tylko rozpoznać. Long (1996) dokłada do tego negocjowanie znaczenia: dopytanie i doprecyzowanie w trakcie rozmowy robią więcej niż bierne słuchanie nagrań.

Czego nie robić

Trzy błędy widzę u niemal wszystkich, którzy zaczynają.

Pierwszy: uczenie się list. Sto fraz z internetu zapamiętasz na dwa dni. Piętnaście zdań z Twoimi nazwami projektów i klientów zostaje. Nation (2013) opisuje, że słowo wchodzi do użycia po wielu spotkaniach w różnych kontekstach, nie po jednym przeczytaniu.

Drugi: uczenie się w ciszy. Czytanie fraz wzrokiem nie przenosi ich do ust. Musisz je wypowiedzieć, najlepiej w tym samym tempie, w jakim mówisz na callu.

Trzeci: kucie wszystkiego w jeden wieczór. Carpenter i współpracownicy (2012) pokazują, że rozłożenie powtórek na kilka dni daje trwalszy efekt niż ten sam czas w jednym bloku. Dziesięć minut przez dwa tygodnie bije dwie godziny w niedzielę.

Jest też czwarta rzecz, mniej oczywista. Wiele osób czeka, aż poziom będzie „wystarczający", żeby się odezwać. MacIntyre i współpracownicy (2003) opisują gotowość do komunikacji jako coś, co zależy od kontekstu i poczucia bezpieczeństwa, nie tylko od poziomu. Jeśli to Twój przypadek, zacznij od tekstu o luce między rozumieniem a mówieniem.

Plan na dwa tygodnie

Dni 1 i 2, selekcja. Wybierz cztery sytuacje z pracy, które wracają co tydzień. Do każdej dopisz trzy frazy z sekcji powyżej. Podmień w nich nazwy na swoje: prawdziwe projekty, prawdziwe osoby, prawdziwe terminy. Piętnaście minut, raz.

Dni od 3 do 7, mówienie. Rano przeczytaj wszystkie zdania na głos, około pięciu minut. W ciągu dnia użyj minimum jednej frazy w prawdziwej rozmowie albo mailu. Wieczorem nagraj telefonem trzydzieści sekund, w których używasz dwóch lub trzech nowych zdań.

Dni od 8 do 14, automatyzacja. W każdej naturalnej sytuacji sięgaj po przygotowaną frazę zamiast wymyślać ją od nowa. W piątek odsłuchaj nagrania z tygodnia i zaznacz, które zdania wychodzą już bez zastanowienia. W drugiej połowie tygodnia dopisz pięć fraz, których zabrakło.

Po dwóch tygodniach nie będziesz mówić płynniej o poziom wyżej. Będziesz odpowiadać szybciej na te cztery pytania, które i tak padają co tydzień. Kankaanranta i Louhiala-Salminen (2010) opisują angielski w firmach międzynarodowych jako narzędzie do załatwiania spraw, nie jako egzamin. Twoi rozmówcy też nie są native speakerami. Oni też upraszczają.

Źródła i badania

Twoja kolej

Pytamy, żeby kolejne teksty trafiały w sceny, które faktycznie masz w pracy.

W której sytuacji w pracy najczęściej brakuje Ci angielskich zdań?

Odpowiedzi czytamy i wykorzystujemy przy kolejnych artykułach. Bez e-maila zapis jest anonimowy.

Najczęstsze pytania

W pracy lepiej uczą się całe bloki zdań. Dzięki nim reagujesz szybciej i nie budujesz wypowiedzi od zera.

Zacznij od tych, które wracają najczęściej: status na spotkaniu, prośba o termin, wiadomość na czacie i doprecyzowanie zadania.

Zbuduj prostszą wersję. W pracy liczy się jasność, nie popis językowy.

Piętnaście do dwudziestu dobrych zdań pod własne sceny zwykle daje lepszy efekt niż długa lista przypadkowych wyrażeń.

Konsultacja 20 min

Umów konsultację

20 minut. Zero zobowiązań. Sprawdzimy Twój cel i od czego zacząć.

Umów konsultację