Konsultacja 0 zł · 20 min Umów konsultację
← Wróć do bloga

Top 20 zdań po angielsku na wyjazd za granicę

Wylot za tydzień, a Ty liczysz na tłumacza w telefonie? 20 zdań na lotnisko, hotel i restaurację, fiszki do ćwiczeń i plan na siedem dni.

Pewnie zastanawiasz się, co może przydać Ci się na wyjeździe za granicę. Waluta jest inna, mapa w telefonie działa, rezerwacja hotelu przyszła na maila, a mimo to w którymś momencie stoisz przy kasie albo recepcji i czujesz, że brakuje jednego zdania. Nie musisz mówić płynnie. Niezależnie od tego, czy lecisz do Hiszpanii, Włoch, Grecji czy na Wyspy, w turystyce angielski często wystarczy do dogadania się. Nie jako egzamin ze szkoły. Jako kilka gotowych formuł, które wyciągasz z pamięci, zamiast tłumaczyć z polskiego pod presją.

Zaraz zobaczysz 20 zdań po angielsku na wakacje i krótszy wyjazd służbowy. Najpierw historia Marka, który pojechał do Barcelony bez pewności, że da radę. Potem lista, którą możesz skopiować do telefonu i przećwiczyć na prawdziwych fiszkach na dole strony. To ma Ci pomóc w trzech konkretnych sytuacjach: gdy pytasz o drogę, gdy ogarniasz hotel i gdy musisz coś załatwić szybko, zanim stres przejmie stery.

Marek pojechał do Barcelony bez angielskiego

Marek ma 46 lat. Pracuje jako kierownik logistyki w firmie z Poznania. Angielski ze szkoły i z maili: rozumie nagłówki, potrafi przeczytać ofertę od dostawcy, ale na głos mówi rzadko. Kiedy szef zaproponował konferencję w Barcelonie, Marek wziął bilet. Żona została z dziećmi. Cztery dni, sam, pierwszy taki wyjazd od lat.

Na lotnisku wszystko szło gładko, dopóki nie usłyszał przez głośnik: Gate change. Stał przy bramce, która była na boarding passie, i nagle nie wiedział, czy ma zostać, czy biec. Obok szła Polka z walizką. Zamiast zapytać obsługę, zapytał ją. Dowiedział się za późno. Bieg przez terminal, spocony boarding, złość na siebie, nie na personel. Wieczorem w hotelu pomyślał: wystarczyłoby Excuse me, do you speak English? i Could you help me, please?. Jedno pytanie. Jedna rozmowa. Inny początek wyjazdu. Znał to uczucie z pracy: gdy kamera się włącza, gardło się ściska. O stresie przed mówieniem po angielsku pisaliśmy osobno. Na wyjeździe działa ten sam mechanizm, tylko bez kolegi z open space, który przejmie temat.

Następnego dnia chciał dojść do centrum. Google Maps działało. Metro też. Problem zaczął się na wyjściu: zamknięte, prace, obejście przez uliczkę bez znaków. Marek pokazywał palcem, mówił po polsku, w końcu odpalił tłumacz. Doszedł. Stracił piętnaście minut i poczuł się jak dziecko, które nie potrafi zapytać dorosłego. Brakowało mu trzech prostych zdań: Where is the nearest station/the Underground/bus stop?, How do I get to the city centre?, I'm looking for this address. Gdyby je miał w głowie gotowe, nie musiałby budować rozmowy od zera.

W środę kolacja z potencjalnym partnerem po konferencji. Restauracja, menu po katalońsku i angielsku. Marek rozumiał połowę. Resztę zgadywał. Zamówił wskazując palcem na danie obok. Partner się uśmiechnął. Rozmowa stanęła, bo Marek nie wiedział, jak przejść od „food" do „business". W głowie miał polskie zdania. W ustach ciszę albo pojedyncze słowa. Tego wieczoru brakowało mu: I'll have this, please., How much does it cost?, Can I pay by card?. Nie brzmiałyby jak perfekcyjna angielszczyzna. Brzmiałyby jak człowiek, który wie, czego chce.

Czwartkowa noc była najgorsza. Ból zęba. Recepcja w półmroku. Marek wyciągnął telefon, otworzył tłumacz, mówił do ekranu. Recepcjonista był miły. Działało. Marek i tak czuł lęk, fizyczny, nie tylko „językowy". W tamtej chwili przydałyby się: I have a reservation., I'd like to check in., a potem Is there a pharmacy nearby? i I need a doctor. Cztery zdania. Bez nich cała komunikacja szła przez aplikację, wolniej, z dystansem.

Ostatni dzień. Sagrada Família, kolejka, słońce. Marek poprosił przechodnia o zdjęcie. Tym razem nie sięgnął po tłumacz. Powiedział: Could you take a photo of me, please? Mężczyzna odpowiedział szybko, z akcentem. Marek nie nadążył. Użył zdania, którego wcześniej by się wstydził: Could you speak a bit more slowly, please? Potem: I don't understand. Could you repeat that, please? Rozmówca powtórzył. Zdjęcie wyszło. Marek podziękował: Thank you very much. Have a nice day! i It was nice to meet you. Ulga. Nie triumf olympijski. Po prostu poczucie, że da się funkcjonować bez bycia niewidzialnym.

Wrócił do Polski z listą 20 zdań w notatniku. Nie zdał żadnego testu. Nie zaczął mówić płynnie. Przestał udawać, że „jakoś będzie", bo mapa i karta płatnicza załatwią wszystko. DeKeyser (2007) opisuje to jako brak automatyzacji: pod presją mózg nie sięga po reguły gramatyczne, tylko po to, co powtarzałeś na głos. Dlatego na wyjeździe lepiej działają gotowe zdania niż słówka z aplikacji. Więcej o uczeniu się całych formuł znajdziesz w tekście o chunkingu. Marek mógł być Tobą. Różnica jest taka, że Ty możesz wejść w te zdania przed wylotem, zamiast testować nerwy już przy pierwszej odprawie.

20 zdań, które ratują wyjazd

Zapisz je w notatkach w telefonie. Ucz się całych zdań, nie pojedynczych wyrazów w izolacji. Nattinger i DeCarrico (1992) pokazują, że płynność w codziennych sytuacjach opiera się na gotowych frazach. Laufer (2005) dodaje, że na wyjeździe liczy się słownictwo czynne: to, co wypowiesz, nie to, co rozumiesz z menu. Poniżej masz 20 podstawowych zwrotów po angielsku, które realnie przydają się na lotnisku, w mieście, w hotelu i przy drobnych awariach.

Gdy zaczynasz rozmowę z obcą osobą na ulicy, w sklepie albo na lotnisku, pierwsze dwa zdania otwierają drzwi:

  1. Przepraszam, czy mówi Pan/Pani po angielsku?Excuse me, do you speak English?
  2. Czy może mi Pan/Pani pomóc?Could you help me, please?
  3. Gdzie jest najbliższa stacja/metro/przystanek?Where is the nearest station/the Underground/bus stop?
  4. Ile to kosztuje?How much does it cost?
  5. Poproszę to.I'll have this, please.
  6. Czy mogę zapłacić kartą?Can I pay by card?
  7. Gdzie jest toaleta?Where is the toilet?

Kiedy rozmówca mówi za szybko albo używasz nawigacji, przyda się zestaw „ratunkowy" i orientacyjny:

  1. Nie rozumiem. Czy może Pan/Pani powtórzyć?I don't understand. Could you repeat that, please?
  2. Czy może Pan/Pani mówić trochę wolniej?Could you speak a bit more slowly, please?
  3. Szukam tego adresu.I'm looking for this address.
  4. Jak dostać się do centrum miasta?How do I get to the city centre?
  5. Która jest godzina?What time is it?

W hotelu i w sprawach zdrowotnych wystarczy kilka stałych formuł. Recepcjonista słyszy je codziennie:

  1. Mam rezerwację.I have a reservation.
  2. Chciałbym się zameldować.I'd like to check in.
  3. Chciałbym się wymeldować.I'd like to check out.
  4. Czy w pobliżu jest apteka?Is there a pharmacy nearby?
  5. Potrzebuję lekarza.I need a doctor.

Na koniec wyjazdu albo krótkiej rozmowy warto zamknąć interakcję grzecznie. To buduje dobre wrażenie bez długiej rozmowy:

  1. Czy może mi Pan/Pani zrobić zdjęcie?Could you take a photo of me, please?
  2. Miło było Pana/Panią poznać.It was nice to meet you.
  3. Dziękuję bardzo. Miłego dnia!Thank you very much. Have a nice day!

Jak to wkuć w tydzień przed wylotem? Poświęć około 10 minut dziennie. Dni pierwszy i drugi: zdania od 1 do 7, każde powtórz na głos trzy razy. Dni trzeci i czwarty: zdania od 8 do 14. Dni piąty i szósty: od 15 do 20. Siódmy dzień: przejdź całą listę bez patrzenia w notatkę. Nagraj się na dyktafon i odsłuchaj jedno nagranie. Powiedz jedno zdanie przy śniadaniu, jedno przy kolacji. To wystarczy, żeby wylądować z czymś więcej niż Marek miał w pierwszy dzień w Barcelonie. Canale i Swain (1980) nazywają to kompetencją komunikatywną: język ma służyć zadaniu, nie perfekcji.

Ćwicz na fiszkach albo z lektorem

Jeśli chcesz przećwiczyć to słownictwo, zrób to tutaj. Kliknij kartę, odwróć ją i sprawdź, czy pamiętasz tłumaczenie. To najszybsza droga, jeśli chcesz przed wyjazdem wejść w tryb: widzę sytuację, od razu mam zdanie pod ręką.

Mini instrukcja: najpierw przeczytaj angielską stronę karty. Potem kliknij i sprawdź polskie znaczenie. Przejdź wszystkie 20 przed wylotem.

Na telefonie najlepiej działa to po prostu jako szybkie kliknięcie. Na komputerze możesz przejść przez karty jedna po drugiej.

Fiszki pomagają zapamiętać kolejność i brzmienie. Nie uczą wymowy ani tempa w rozmowie.

Jeśli wolisz powiedzieć te zdania na głos z kimś, kto poprawi akcent tam, gdzie to ma znaczenie, i przećwiczy z Tobą scenki z lotniska, hotelu albo restauracji:

20 minut online, bez zobowiązań. Jeśli angielski w podróży to dla Ciebie nowy start, poczytaj też o tym, jak przełamać barierę w mówieniu.

Źródła i badania

Twoja kolej

Pytamy, żeby wiedzieć, która scena na wyjeździe wywołuje najwięcej stresu.

Która sytuacja za granicą stresuje Cię najbardziej?

Odpowiedzi czytamy i wykorzystujemy przy kolejnych artykułach. Bez e-maila zapis jest anonimowy.

Najczęstsze pytania

Na krótki wyjazd turystyczny lub służbowy często tak, jeśli chodzi o podstawowe sprawy: droga, jedzenie, hotel, pomoc. Nie zastąpi swobodnej rozmowy, ale obniża próg wejścia. Canale i Swain (1980) rozdzielają kompetencję językową od komunikatywnej. Na wyjeździe liczy się to drugie.

Tydzień przy około 10 minutach dziennie wystarczy, jeśli mówisz na głos, nie tylko czytasz. Podziel listę na trzy partie i powtarzaj je przez kolejne dni. Fiszki na dole tego artykułu pomagają utrwalić kolejność.

Dwa zdania ratunkowe z listy: I don't understand. Could you repeat that, please? oraz Could you speak a bit more slowly, please? To standard w turystyce, nie oznaka słabości. Większość osób zwolni bez problemu.

Nie musisz składać nowych zdań od zera. Uczysz się gotowych formuł, całych kawałków języka, które wyciągasz w odpowiednim momencie. Gramatyka pomaga później, gdy chcesz mówić swobodniej niż na poziomie podróżnika.

Konsultacja 20 min

Umów konsultację

20 minut. Zero zobowiązań. Sprawdzimy Twój cel i od czego zacząć.

Umów konsultację